Polecamy książkę

SOMEBODY TO LOVE

Sephora Beauty Lab

SEPHORA BL

Kalendarium

December 2019
Mo Tu We Th Fr Sa Su
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

50 lat Zawiszy Czarnego

zawiszaHarcerski szkuner „Zawisza Czarny” uroczyście obchodził 50 lecie podniesienia bandery podczas Culture 2011 Tall Ships Regatta w Gdyni. Uroczystość rozpoczął Tomasz Maracewicz, komendant Centrum Wychowania Morskiego ZHP. Wśród zaproszonych gości na pokładzie był Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, wiceminister Infrastruktury Anna Wypych-Namiotko oraz naczelnik ZHP Małgorzata Sinica. Odznaczeni zostali zasłużeni kapitanowie „Zawiszy Czarnego” oraz wieloletni członkowie załogi. Po ceremonii odznaczeń „Zawisza” udał się w rejs do Zatoki Puckiej, w miejsce spoczynku wraku pierwszego „Zawiszy Czarnego” oraz gdzie rozsypano prochy jego pierwszego kapitana, generała Mariusza Zaruskiego, duchowego twórcy polskiego żeglarstwa. W hołdzie pamięci dla pierwszego harcerskiego szkunera i jego pierwszego kapitana, do wody zrzucono wieniec i kwiaty oraz odśpiewano przez zgromadzonych harcerzy pieśni „Pod żaglami Zawiszy”.

Historia "Zawiszy Czarnego I"

Już w latach 1917-1919 we Władywostoku polscy żeglarze rozpoczęli szkolenie żeglarskie. Spełnieniem marzeń polskich harcerzy o rejsach na dalekich morzach był zakup w Danii szwedzkiego drewnianego szkunera „Petrea”, zbudowanego w 1901r., który otrzymał przejściową nazwę „Harcerz”. Jednostkę zakupiono za stosunkowo niewielką sumę 39 tys. złotych, ale jej przebudowę na statek szkolny Stocznia Gdańska wyceniła aż na 270 tys. złotych. Na taką cenę nie było stać harcerzy, więc postanowili przebudować statek tańszym sposobem. Ściągnęli do Gdyni góralskich cieśli, którzy zgodzili się przebudować statek za połowę stawki cieśli stoczniowych. Pracę wykonali solidnie i niezawodnie, wpisując się w legendę harcerskiego żaglowca. Na życzenie gen. Mariusza Zaruskiego jednostce nadano imię „Zawiszy Czarnego” – słynącego z rzetelności i słowności rycerza króla Władysława Jagiełły spod Grunwaldu. „Polegać jak na Zawiszy” stało się synonimem solidności wykonania żaglowca oraz solidności jego załogi. Banderę z harcerską lilijką podniesiono na „Zawiszy Czarnym” w 1935 r., a Mścisław Kociejewski wykonał dębowy galion – rzeźbę dziobową dla szkunera, głowę patrona – Zawiszy Jana Czarnego Sulimczyka z Grabowa. Matką chrzestną jednostki została prezydentowa Maria Mościcka, a pierwszym kapitanem gen. Mariusz Zaruski.
zaruski
Generał Zaruski dowodził „Zawiszą” w latach 1935-39, w 17 rejsach do 10 państw, pokonując około 14 tys. mil morskich. W tym czasie przeszkolono 700 harcerzy, uczniów i nauczycieli z kół Ligi Morskiej i Kolonialnej, studentów, oficerów Wojska Polskiego, kandydatów do Państwowej Szkoły Morskiej. Po wybuchu II wojny światowej Niemcy zarekwirowali „Zawiszę Czarnego” i służył do szkolenia kadetów Kriegsmarine pod nazwą „Schwarzer Husar”. Kiedy w 1947 r. wrócił do Gdyni nie nadawał się do remontu. Wrak wyholowano na Zatokę Pucką i zatopiono. Swoją podwodną „wieczną wachtę” pełni na pozycji: N 54° 40' 04'' - E 18° 34' 04''
Dane techniczne pierwszego „Zawiszy”: trzymasztowy szkuner gaflowy; zbudowany w 1901r. w Szwecji; długość z bukszprytem 37,6 m; szerokość 8,1 m; zanurzenie 3,1 m; powierzchnia żagli 432 m2; pojemność brutto 165 RT; silnik 80 KM; załoga 52 osoby.


zawisza3Historia "Zawiszy Czarnego II"


Kiedy w latach 50’tych wycofywano z eksploatacji rybackie lugrotrawlery z tzw. „serii ptaszków” – „Cietrzewia” oddano harcerzom, zdjęto z niego nadbudówki, dodano stępkę balastową, ustawiono maszty, w ładowni ryb zamocowano koje. Tak 15 lipca 1961 r. narodził się „Zawisza Czarny II”. Pierwszym kapitanem został kmdr Bolesław Romanowski – legendarny dowódca okrętów podwodnych w czasie II wojny światowej, a pierwszym portem macierzystym – Kołobrzeg, skąd wypłynął w pierwszy rejs do Leningradu i Helsinek. Po roku na rufie żaglowca wpisano port macierzysty „Gdynia”.

„Zawisza Czarny II” jest jedynym polskim żaglowcem, na którym załoga praktycznie cały rejs spędza razem. Wspólny kubryk to dla kilkudziesięciu osób różnego statusu, profesji i wieku niezwykle trudna i trwała lekcja tolerancji, współpracy i solidarności. Pozwala to na wytworzenie swoistego stylu życia i obyczajów, które panują tylko na tym żaglowcu.
Sprawą najważniejszą na obu „Zawiasach” była znajomość i szacunek do morskiego ceremoniału – tak jest do dzisiaj. Saluty żaglami i odchodzenie od kei na żaglach to kapitańska specjalność, oddawanie honoru banderze – to przywilej załogi, a zmiana bandery portowej znajdującej się na flagsztoku – krótkim drzewcu umieszczonym na rufie, na banderę masztową wciąganą wysoko na saling tak, aby obie operacje zakończyły się równocześnie – to ambicja wachty IV obsługującej rufę.

zawisza2„Zawisza Czary II” jako dawny statek rybacki nie martwi się wodą hulającą po pokładzie. Nie jest to problem, kiedy żegluje się po ciepłych wodach, ale przy kilku stopniach i w sztormie, ugotowanie obiadu w niewielkim kambuzie, zniesienie go do kubryku, wyjście z kubryku do toalety – są walką o życie. Co więc powoduje, że mało komfortowy żaglowiec budzi taką czułość w prawdziwych „wilkach morskich”? To wspólny kubryk – przerobiony z ładowni ryb, z trzypiętrowymi kojami, dużymi stołami i bakistami do siedzenia, gdzie nocują, jedzą, uczą się i spędzają wolny czas wspólnie – tak samo traktowani: uczniowie, żeglarze, dziennikarze, prawnicy, ministrowie, księża i biznesmeni.

„Zawisza” nie jest ścigantem, uczestnicząc w regatach żegluje godnie i dba o to, by nie zawieść swojego patrona – symbolu honoru i niezawodności. Okazja do udowodnienia tego zdarzyła się w regatach oceanicznych „Operation Sail’84”. Na Oceanie Atlantyckim warunki pogodowe były wyjątkowo trudne, 3 czerwca 1984 roku o brzasku, niedaleko Bermudów pomocy wzywał brytyjski bark „Marques”. Pierwszy odpowiedział „Zawisza Czarny”, zgłosił wycofanie z regat i poszedł na ratunek. Młoda harcerska załoga zajęła się podjęciem z morza osób, które zostały zmiecione z pokładu żaglowca. Wyłowiono 8 osób, w tym jedną martwą. Niestety sam „Marques” – zbudowany na początku XX w., zatonął z 18-toma członkami załogi, kapitanem oraz jego żoną i małym synkiem. Poszedł na dno w ciągu niespełna jednej minuty. Z uratowanymi żeglarzami „Zawisza” wrócił na Bermudy, gdzie został przyjęty jak bohater. Załodze zaproponowano uroczyste przyjęcie, ale kapitan Jan Sauer podziękował mówiąc, że polscy żeglarze nie mogą świętować w obliczu śmierci pozostałych członków załogi „Marquesa”. Za swoją postawę „Zawisza Czarny II” i jego załoga otrzymali nagrodę „Fair play” Komitetu Olimpijskiego.

W latach 90’tych żaglowiec pływał wciąż coraz dalej i śmielej, ale Cape Horn, nazywany żeglarskim Noblem, nadal wydawał się być poza granicą marzeń. I wtedy nadarzyła się okazja – „Zawiszę czarnego” – jedyny harcerski żaglowiec świata zaproszono na Jamboree – Światowy Zlot Skautów w Chile. 11 września 1998 r., z hiszpańskiego portu Algeciras rozpoczęła się wyprawa przez Wyspy Kanaryjskie, Ocean Atlantycki, Karaiby, Kanał Panamski, Ekwador, Peru, Wyspy Juan Fernandez do Valparaiso w Chile. Po Jamboree – w nocy z 8 na 9 stycznia 1999 r., „Zawisza” wyruszył z Valparaiso dalej na południe. Przez osiem dni płynął pod wiatr, początkowo słaby, później coraz silniejszy, przechodzący w sztormowy. Przez Kanał Patagoński i Darwina wyszedł na Pacyfik. Rozpoczęła się żegluga z wiatrem. 25 stycznia 1999 r. o godzinie 17:30 minął trawers Przylądka Horn, w odległości około 1,5 mili morskiej, przy wysokości fali prawie 6 metrów. Kapitan Waldemar Mieczkowski powiedział wówczas – „To nie my opłynęliśmy Horn, to Horn pozwolił nam się opłynąć”.

Więcej informacji znajdziecie na stronie: www.cwm.zhp.pl

© 2009-2014 Wypoczynet.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Projektowanie stron internetowych netsites.pl
Opublikowane na stronach Wypoczynet.pl informacje oraz ceny nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego.